Robert Bresson: Kieszonkowiec - Recenzja

Boć karta tytułowa Kieszonkowca (1959) Roberta Bressona informuje bez zwłoki (i dosyć pretensjonalnie) - „Film, który państwo zobaczą, nie jest kryminałem. Usiłowaliśmy przedstawić, używając obrazu i dźwięku, tragedię młodego mężczyzny, którego słabość charakteru pchnęła do kradzieży. Ta przygoda połączyła jednak dwie istoty, które w przeciwnym razie, może nigdy by się nie spotkały” - jako widz, już wiem: dictum francuskiego reżysera to hymn pochwalny ku sile miłości.
Koronawirus
mazowieckie
6636
zobacz mapę / szczegóły
REKLAMA
Spoilery.

Piąty pełnometrażowy obraz twórcy Na los szczęścia, Baltazarze, rozpoczyna się sceną, w której jego tytułowy bohater - Michel, urzeczywistnia swój minimum drugi rabunek. Atoli wszak uchwycony przez stróży prawa - z braku dowodów wypuszczony na wolność, kontynuuje swoją aferalną drogę. Jego decyzja staje się klarowna już za chwilę - poprzez rozmowę z funkcjonariuszem policji:
 - Moim zdaniem osobom zdolnym, inteligentnym, obdarzonym geniuszem, a więc niezbędnym społeczeństwu wolno złamać prawo, żeby wyrwać się z nędzy.
-  Groźna teoria.
-  Społeczeństwo by na tym skorzystało.
-  A kto wskaże tych nadludzi?
-  Oni sami, ich sumienie.
-  A zna pan kogoś, kto nie uważa się za lepszego od innych?
-  Gdy zdobędą niewielkie środki, przestaną kraść.
-  Wątpię. Marzą się panu pożyteczni złodzieje. Świat stanąłby na głowie.
-  W takim świecie już żyjemy. Trzeba go postawić na nogi.

Filozoficzny bodziec, który pcha Michela do bezprawia, jest w duchu np. Tako rzecze Zaratustra. (Idea nadczłowieka). Nie oznacza to wszak, iż film i tenże utwór literacki są sobie wielce zbieżne. Bądź co bądź, Nietzsche beszta chrześcijaństwo, Bresson - czci je. Bezbrzeżna oraz bezinteresowna miłość, jaka cechuje Jeanne, a więc znajomą protagonisty wobec niego, ewokuje choćby ewangelię św. Łukasza: „Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając [...] Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny”.

Clou filmu nie jest wszak całkowicie wygrane. Broń Boże. Gargantuiczny narcyzm Michela nie pozwala uwierzyć w jego finalną przemianę - nie na długo („kocham wyłącznie siebie” - wyznaje). Dlatego zaś, że obraz sugeruje, iż miłość wszystkiemu podoła, jest  irytujący. Choć odrobina cynizmu byłaby zbawienna.

Pod sam koniec obrazu Michel daje się złapać. Pomimo że podejrzewa, iż jego następna ofiara jest „wabikiem policyjnym”, decyduje się ją okraść: trafia za kratki. (Chce tego?). Z uwagi na fakt, iż odpowiedź jest niejednoznaczna, film zyskuje - brakuje mu wszak oręża dociekliwości, na dłuższą metę. Znakomita racja z Sądu polubownego Menandra głosi: „Każdemu człowiekowi dali dowódcę w postaci jego charakteru. Ten wszechobecny strażnik niszczy jednego człowieka, gdy nie potrafi go odpowiednio wykorzystać, a zbawia innego. To jest nasz Bóg, to jest źródło powodzeń i niepowodzeń każdego człowieka”.

Bresson zauważa istotność charakteru. (Odnosi się do niego ww. karcie tytułowej). W  opinii autora Ucieczki skazańca może ulec on wszak zmianie, nie jest więc Bogiem. W Kieszonkowcu ten (Bóg) objawia się w miłości do przestępcy. W związku z tym jest nieprzewidywalny. Niestety, reżysera nie zajmuje ten temat.

Kieszonkowiec to film, który opiewa w zestaw ciekawych idei. Tym bardziej toteż frustruje, gdy nie są one wystarczająco rozwinięte. Inaczej jest, aliści z tytułowym „zajęciem” Michela. Gdy obraz orbituje wokół aktu kradzieży, staje się elektryzujący. Każdy ekranowy rabunek - czy to w Paryski metrze, czy to gdziekolwiek indziej, cechuje napięcie oraz fachowość (nawiasem mówiąc takoż reżysera, jak i złodziei). Ponieważ zaś wraz z czasem zwiększają się osobliwe umiejętności protagonisty, ulegają zmianom także kradzieże. Poprzez to film pozostaje świeży i frapujący.

Choć Bresson odżegnuje się od kryminalnych korzeni, jego obraz ma swoje highlighty, gdy do nich sięga. Wówczas jest, albowiem najbardziej precyzyjny, podczas kiedy w pozostałych przypadkach przypomina Boga - jest niekonkretny.  Z tej racji można jowialnie sparafrazować TWÓRCĘ... (Bressona rzecz jasna) -  Ta przygoda połączyła jednak dwie istoty, które w przeciwnym razie, może nigdy by się nie spotkały... a może tak.
  
PRZECZYTAJ JESZCZE
Koronawirus
mazowieckie
6636
zobacz mapę / szczegóły
REKLAMA

Kalendarz Wydarzeń / Koncertów / Imprez w Warszawie

kiedy
2020-10-03 15:00
miejsce
Teatr Syrena, Warszawa, ul....
wstęp biletowany
kiedy
2020-10-03 19:00
miejsce
Sala Koncertowa Fryderyk,...
wstęp biletowany
kiedy
2020-10-03 19:00
miejsce
Garnizon Sztuki, Warszawa, Stawki 2a
wstęp biletowany
kiedy
2020-10-03 19:00
miejsce
Teatr Syrena, Warszawa, ul....
wstęp biletowany