Grynkewich: jeśli NATO zostanie zaatakowane, jesteśmy gotowi walczyć dziś w nocy
Na rozpoczętej w poniedziałek dwudniowej konferencji Warsaw Security Forum Grynkewich przedstawił „strategię zwycięstwa” Sojuszu. Podkreślił, że strategia nie jest planem w wojskowym rozumieniu tego słowa, lecz wspólną wizją, jak wygrywać w odstraszaniu i obronie.
- NATO jest sojuszem obronnym. Nikt jednak nie powinien mylić naszego defensywnego charakteru ze słabością czy brakiem determinacji. Jeśli ktoś będzie na tyle nierozsądny, by nas zaatakować, będziemy walczyć – zapowiedział.
Grynkewich zastrzegł, że nie ocenia konfliktu jako nieuchronnego ani bliskiego. Zaznaczył, że strategia opiera się na tej przyjętej przez wszystkie 32 państwa NATO, określanej jako Koncepcja Odstraszania i Obrony Obszaru Euroatlantyckiego (DDA), a także na doświadczeniach współczesnych wojen w Ukrainie i na Bliskim Wschodzie.
Jak podkreślił, przewaga wywiadowcza sprawia, że Sojusz nie zostanie zaskoczony. Dodał, że NATO dostrzeże zbliżający się atak, co da czas na szybkie rozmieszczenie wojsk, także w celu uniemożliwienia zajęcia jego terytorium metodą „faktów dokonanych”.
– Jeśli zostaniemy zaatakowani, jesteśmy gotowi walczyć dziś w nocy, ale nie popadamy w samozadowolenie. Będziemy nadal przygotowywać się i ćwiczyć każdego dnia, a jutro będziemy jeszcze bardziej gotowi, pojutrze zaś – jeszcze bardziej – zapewnił Grynkewich.
Mówiąc o potencjalnym scenariuszu, Grynkewich zaznaczył, że w pierwszej fazie wojska lądowe NATO mają zdominować natarcie w punkcie styku, związać formacje przeciwnika manewrem i uniemożliwić mu zajęcie terytorium Sojuszu.
Jak dodał, lotnictwo i marynarka wojenna, współdziałając z siłami kosmicznymi i cybernetycznymi, mają szybko uzyskać przewagę w powietrzu i na morzu. – Przy użyciu zaawansowanych sensorów, systemów autonomicznych i sił działających w wielu domenach odbierzemy atakującemu możliwość nabrania rozpędu czy przejęcia inicjatywy – mówił.
Grynkewich zapewnił, że jeśli przeciwnik będzie kontynuował natarcie lub wprowadzi do walki odwody, Sojusz ma rozbić nie tylko siły atakujące, ale też wszystko, co je wspiera, zaopatruje i nimi dowodzi.
Generał zaznaczył jednocześnie, że celem nie jest zadanie przeciwnikowi strategicznej porażki, lecz zatrzymanie ataku. Według niego właśnie dlatego NATO nie ma powodu do eskalacji, a jej ciężar spoczywałby wyłącznie na agresorze.
– Jeśli przeciwnik będzie grozić eskalacją, wymachując szabelką, albo faktycznie zdecyduje się na eskalację w trakcie konfliktu, nie rozbije to naszego Sojuszu. Przeciwnie – tylko jeszcze mocniej nas zjednoczy – ocenił.
Grynkewich zapowiedział, że wojska Sojuszu będą ćwiczyć i demonstrować gotowość do realizacji wszystkich tych zadań. Jak powiedział, wysunięte siły lądowe na wschodniej flance mają w ćwiczeniach pokazywać zdolność do zablokowania ataku, a lotnictwo i marynarka – do uzyskania swobody działania i zadawania uderzeń w wielu domenach. NATO ma inwestować zarówno w najwyższej klasy, jak i tańsze zdolności do precyzyjnych uderzeń dalekiego zasięgu.
W dyskusji po wystąpieniu Grynkewich wyjaśnił, że prace nad teorią zwycięstwa trwały długo, a jej ostateczną, niejawną wersję ukończono około trzech miesięcy temu. Zdecydował się ją upublicznić ze względu na obecną sytuację bezpieczeństwa i skalę aktów sabotażu i podpaleń, które – jak ocenił – niepokoją mieszkańców państw Sojuszu.(PAP)
from/
Polska, Warszawa









