Źródło PAP: na spotkaniu klubu PiS panowała atmosfera tylko pozornie dobra
W środę popołudniu w siedzibie PiS przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie odbyło się posiedzenie Prezydium Komitetu Politycznego PiS. Tego samego dnia około godz. 18 w podwarszawskim Sękocinie Starym zebrał się na wyjazdowym spotkaniu również klub parlamentarny ugrupowania.
Pragnący zachować anonimowość polityk PiS pytany o odczucia po środowych spotkaniach i obecny stan konfliktów między frakcjami w ugrupowaniu ocenił, że „ci, którzy się nie lubili, nadal się nie lubią - każdy został przy swojej racji”. - Na spotkaniu klubu PiS atmosfera była tylko pozornie dobra. Wiadomo, wszyscy się uśmiechali, życzyli najlepszego w nowym roku, natomiast widać było, że w podgrupkach frakcyjnych ludzie nie odczuwali sympatii, chęci przebywania ze sobą dłużej niż trzeba - relacjonował polityk.
Jak dodał, z relacji członków Komitetu wynika, że na posiedzeniu Prezydium Komitetu Politycznego, istotnym tematem był wniosek o wotum nieufności dla rządu i wybór premiera technicznego. Jak informowała w środę w podcaście „Polityczny WF” Interia, mógłby nim być m.in. b. ambasador Polski przy NATO Tomasz Szatkowski czy b. minister rozwoju i technologii Piotr Nowak.
- Rzeczywiście się mówiło, że ma być to młody człowiek przed 50 rokiem życia i wszyscy się śmiejemy przez łzy, że tym kandydatem może być też Tobiasz Bocheński - podkreśla źródło PAP. Według polityka, pomimo żartów, wybór europosła Bocheńskiego i jednego z nowszych wiceprezesów PiS na tymczasowe stanowisko premiera technicznego nie jest wykluczony. - Prezes PiS Jarosław Kaczyński jest nim wciąż jakoś zafascynowany - dodał.
Według tego źródła, Bocheński nie jest najbardziej lubiany wewnątrz partii, zwłaszcza przez frakcję b. premiera Mateusza Morawieckiego. Głównym powodem wątpliwości może być opinia polityków PiS, także innych frakcji, że Bocheński nie zapracował na swoją pozycję.
Pytany, czy wybór Bocheńskiego na premiera technicznego mógłby spowodować rozpad w partii, polityk zaprzeczył. - Pamiętajmy, że szans na tworzenie się rządu technicznego w ogóle nie ma - skonkludował. Mimo to - jak dodał - frakcja Morawieckiego prawdopodobnie wyraziłaby mocny sprzeciw wobec takiej decyzji. Polityk nie wykluczył jednak trwalszego rozłamu tej frakcji od PiS w przypadku, gdyby Bocheński „się uparł, że ma być premierem po wyborach, kiedy to PiS miałoby tworzyć rząd”.
Według źródła PAP, z drugiej strony podczas wieczornego spotkania całego klubu Kaczyński w swoim wystąpieniu wzywał do jedności partyjnej, mówił o potrzebie formacji wielonurtowej i postrzeganiu PiS jako „szerokiego namiotu”. Jednocześnie z parlamentarzystami prezes zupełnie nie poruszył wątku premiera technicznego. Kaczyński miał zwrócić uwagę na to, że partia potrzebuje zarówno frakcji centrowej, jak i prawicowej i przestrzegał przed konkurowaniem na radykalizm z Grzegorzem Braunem i Konfederacją Korony Polskiej.
Mowa była także o budowie programu na wybory parlamentarne, który ma być wypracowywany przy pomocy rozpoczętej już w 2025 r. kampanii konferencji i debat na tematy dotyczące np. gospodarki, zdrowia, rolnictwa czy polityki zagranicznej organizowanych przez m.in. przewodniczącego rady programowej PiS Piotra Glińskiego. Źródło PAP poinformowało, że pomysły ws. programu PiS mają być zawarte w „książeczce”, a następnie zaprezentowane na konwencji programowej w 2027 r.
Skarbnik PiS Henryk Kowalczyk miał napominać posłów do mobilizacji ws. wpłacania pieniędzy na kampanię wyborczą. - Kiedyś prezes zobowiązał nas do płacenia po 1 tys. zł miesięcznie od posła. Zdaniem Kowalczyka ta opłata nadal obowiązuje, ale żadne ciało statutowe formalnie takiej składki nie nałożyło. Na spotkaniu mówił o wpłatach w kontekście apelu moralnego, emocjonalnego - relacjonował polityk.
Według tego źródła, poruszono też kwestię dyscypliny polityków w mediach społecznościowych - padła m.in. prośba, by unikać „pisania co każdemu przyjdzie do głowy”. W połowie grudnia rzecznik PiS Rafał Bochenek przekazał PAP, że w imieniu kierownictwa partii zaapelował do członków ugrupowania o zaniechanie złych, nieprzemyślanych działań w kontekście sporów między frakcjami w PiS. Podkreślił wtedy, że każda publiczna wypowiedź i wpis dot. spraw wewnętrznych szkodzą obozowi.
- Jest podporządkowanie oczekiwaniom prezesa do momentu, aż ktoś typu Jacek Kurski znowu nie wyjdzie i czegoś nie powie. To nastąpi pewnie dość szybko, bo nie da się trzymać pod przykryciem takich emocji - stwierdziło źródło PAP. Mimo wszystko - jak mówił polityk - sam prezes zwracał się do posłów bardziej w tonie „marchewki niż kija”.
Również inny polityk PiS potwierdził w rozmowie z PAP, że podczas spotkania klubu parlamentarnego poruszone zostały wymienione tematy.
Od końca listopada ub.r. politycy PiS przyznają nieoficjalnie, że wewnątrz ugrupowania pojawił się konflikt między zwolennikami b. premiera Mateusza Morawieckiego nazywanymi „harcerzami” a grupą jego przeciwników, skupioną m.in. wokół Przemysława Czarnka, Jacka Sasina, Tobiasza Bocheńskiego i Patryka Jakiego, zwaną „maślarzami”, czy frakcją b. szefa MS Zbigniewa Ziobry. W nieoficjalnych rozmowach z PAP, politycy PiS przyznawali, że Morawiecki i jego frakcja zachowują się z punktu widzenia spoistości partii niedopuszczalnie, kwestionując nawet przywództwo prezesa Jarosława Kaczyńskiego i robiąc wszystko, by ich wyrzucono.
W połowie grudnia były prezes TVP Jacek Kurski zamieścił obszerny wpis na platformie X, w którym m.in. skrytykował postawę Morawieckiego i jego deklaracje z niedawnego wywiadu ws. obsadzania stanowisk w przyszłym teoretycznym rządzie PiS. Tego samego dnia odpowiedzieli mu m.in. europosłowie PiS Waldemar Buda i Piotr Müller, którzy wytykali brak kompetencji do wyrażania opinii ws. wyborów i podejmowania partyjnych decyzji. Po tych wydarzeniach wymiana zdań między politykami PiS trwała do końca grudnia.
Ostatnim wyrazem sporu było zorganizowanie w połowie grudnia ub.r. dwóch konkurencyjnych spotkań wigilijnych w PiS. Jedno odbyło się w siedzibie partii w Warszawie, z prezesem PiS i kierownictwem partii. Drugie zorganizował Morawiecki i też pojawiło się na nim wielu polityków PiS. Wcześniej Morawiecki, który jest wiceprezesem PiS, nie wziął udziału w posiedzeniu władz partii poświęconym sytuacji w ugrupowaniu.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński przekonywał w środę po posiedzeniu Prezydium Komitetu Politycznego, że marzenia przeciwników jego partii o rozpadzie „z całą pewnością się nie spełnią”. Zapowiedział, że ugrupowanie, jako jedność, pójdzie do przyszłych wyborów z pełnym programem odwołującym się do różnych grup społecznych i potrzeb.
Autorka: Katarzyna Lendzion (PAP)
kl/ par/
Polska, Warszawa









