Orzeczenie w sprawie zabójstw Maksa i Postka - na koniec stycznia
"Całość oskarżenia opierała się na zeznaniach tzw. małych świadków koronnych. Sądy bezkrytycznie przyjęły depozycje tych świadków, ale tylko te, które udostępnił im prokurator" - mówił uzasadniając kasację obrońca S., mec. Radosław Wróblewski. Jak dodał wątki dotyczące grupy mokotowskiej, w tym zabójstw "Postka" i "Maksa" były analizowane już w innych procesach członków tej grupy, a ten proces "to miała być już formalność".
Sprawa była pokłosiem wielowątkowego śledztwa wobec członków tzw. grupy mokotowskiej i odkrycia latem 2014 roku zwłok zakopanych w Chojnowskim Parku Krajobrazowym w okolicach Konstancina.
Tomasz M., ps. Maks, i Jacek P., ps. Postek, zniknęli jesienią 2002 r. Z ustaleń śledczych, opartych przede wszystkim na zeznaniach skruszonych gangsterów, w tym Rafała B., ps. Bukaciak, który brał udział w zdarzeniu, wynika, że mężczyźni mieli zostać porwani sprzed ówczesnej Karczmy Słupskiej na Mokotowie i wywiezieni do lasu. "Maks" i "Postek" byli torturowani, a następnie brutalnie pozbawiono ich życia. Prawdopodobnie "Mokotów" porwał mężczyzn, by zdobyć informacje o gangu "Mutantów".
O zbrodnię lub współudział w niej, a także o podżeganie do zabójstw innych osób, porwania, rozboje, handel narkotykami i inne czyny oskarżono szereg osób. Ich procesy toczyły się w różnych wątkach i różnym czasie przed stołecznymi sądami.
W jednym z takich procesów w sierpniu 2020 roku Sąd Okręgowy w Warszawie skazał na karę łączną dożywocia Wojciecha S., a głównym z przypisanych mu czynów było wzięcie 23 września 2002 r. w charakterze zakładników Tomasza M. ps. Max i Jacka P. ps. Postek oraz dokonanie ich zabójstwa. Wyrok i karę wobec "Wojtasa" utrzymał bez zmian w marcu 2022 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie. Z kolei współoskarżony w tej sprawie - wobec którego także obrona złożyła kasację - Tomasz R. usłyszał prawomocny wyrok 8 lat pozbawienia wolności.
Obrona w kasacjach zwraca również uwagę na kwestię możliwego uzgadniania swoich zeznań przez świadków w tej sprawie, gdyż świadkowie ci przebywali m.in. po zatrzymaniu w tych samych aresztach. Ponadto w kasacji wskazywano na błędy dokonane przy ocenie odkrytych w 2014 r. szczątków "Postka" - w ocenie obrony w aktach opisano sposób morderstwa i przyczynę jego śmierci, ale nie ma to oparcia w dokonanych oględzinach.
"Nie jest tak w polskiej procedurze, że jak ktoś kiedyś skłamał co do jakichś okoliczności, to jego późniejsze zeznania w związku z innymi okolicznościami są automatycznie pomijane" - wskazywał w odpowiedzi na argumenty kasacji prok. Krzysztof Urgacz. Dodał, że oceny i analizy zeznań zawsze dokonuje konkretny sąd w konkretnej sprawie.
Jednocześnie prokuratora zaznaczył, że dzielenie takich wielowątkowych i wieloosobowych spraw dotyczących zorganizowanych grup przestępczych na kilka oddzielnych procesów jest normalną praktyką wynikająca m.in. z "ekonomiki procesowej". "Ale to nie jest tak, że którykolwiek z tych procesów jest formalnością" - podkreślił prok. Urgacz.
Po krótkiej naradzie przewodniczący składu orzekającego w sprawie sędzia Igor Zgoliński odroczył ogłoszenie orzeczenia SN o dwa tygodnie, do 31 stycznia, do godz. 9.15.(PAP)
autorzy: Marcin Jabłoński, Andrzej Klim
mja/ klim/ jann/
